2011-10-23

Podroż, plecak i druty

Tak, jak wcześniej pisałem, wybrałem się w końcu z wizytą do rodziców. Trzy dni poza domem, więc spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy (robótkę, druty, zapas włóczki, netbooka i bieliznę ;) ) i ruszyłem w podróż.

Mój sweter - dwa rękawy i tułów


Nie znoszę jazdy samochodem, ale raz na te 2-3 miesiące muszę się przemęczyć trzy godziny w autobusie PKS, żeby zobaczyć się z rodziną.
To komunikacja publiczna powoduje u mnie chorobę lokomocyjną. W pojazdach brzydzi mnie prawie wszystko - obskrobane poręcze, podejrzanie brudne lub wygniecione pokrowce na fotelach, syntetyczne zasłonki, które bujając się podczas jazdy, próbują "tykać" mnie w głowę... do tego ścisk między fotelami, spory natłok podróżujących i ich zachowanie. To zbyt wiele dla mnie, zwłaszcza, że nie czuję się pewnie w miejscach mocno zatłoczonych. Ponadto wszechogarniający zapach żarła podróżnego (zwłaszcza chrzęst chipsów i ich obrzydliwy smród) i psyk napojów gazowanych powodują u mnie dziwną pracę żołądka.

Może to moja zwichrowana wyobraźnia, ale "widzę" te osoby, które siedziały wcześniej na moim fotelu, pochłaniały ten wonny chrust, wcierały tłuszcz w pokrowiec, rozlewały lepką colę. Fuj, ten obraz odrzuca mnie nawet teraz, kiedy siedzę już spokojnie przy stole kuchennym. No, ale nie o tym miałem pisać!

Dotarłem do rodziców, pozałatwiałem wszystkie obowiązkowe kurtuazje i wybrałem się z Mamą do wspomnianej kiedyś sąsiadki.
Tutaj uzyskałem odpowiedzi na kilka moich pytań, a ustaliłem co następuje:
  • rękawy, mimo, że wydają się za wąskie powinny być w porządku. Robótka jest wystarczająco rozciągliwa, a sam sweter ma być lekko dopasowany; 
  • w rękawach nie powinienem dorabiać brakujących ośmiu rzędów. Tak jak jest, jest OK. Rękawy mogę spokojnie wykańczać; 
  • tułów jest OK, tzn. nie jest ani za wąski, ani zbyt ażurowy; 
  • wnętrze nie będzie potrzebowało podszewki, a martwiłem się, że przez to dopasowanie cardigana do ciała będzie ciężko go ubierać; 
  • zapięcie i kołnierz będę próbował dorobić na brzegu tułowia, zamiast robić je jako osobny przyszywany fragment. Wymyśliłem sobie, że rozpocznę wyrabiać od góry, aby część kołnierzowa była trochę szersza od zapięcia przedniego; patrz rysunek.
Pomysł na wykonanie przedniego zapięcia i kołnierza szalowego
Przy okazji poprosiłem o demonstracje sposobu wyrabiania dziurki pod guziki i chyba niewiele z tego zrozumiałem. Będę musiał spróbować tego na spokojnie w domu.

Przykład rozpoczęcia dziurki pod guzik w swetrze
Zrobiłem też kilka zdjęć postępów w pracach. W tułowiu już niewiele mi brakuje do osiągnięcia wysokości pach, a co za tym idzie, rozdzielenia robótki na przody i plecy. Potem już będzie chyba z górki - mniejsze kawałki do wyrabiania, więc szybsza robota. Przerobię rozdzielone trzy fragmenty i połączę na ramionach. Nie zdecydowałem jeszcze czy będę je zszywał, czy raczej scalę na drutach.

Tak wygląda tułów mojego męskiego swetra robiony na okrągło
Aha, na podróż wziąłem ze sobą dwa nowe motki wełny, a zrobiłem tylko jeden rządek... :/

1 komentarz:

  1. Podziwiam, to że robisz na drutach. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Podobał Ci się ten wpis? Śmiało, dodaj swój komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...